wtorek, 21 lipca 2015

Rozdzial 10. Szary poniedziałek

Michael usiadł koło mnie na łóżku i wysłuchał, co się wczoraj wydarzyło. Byłam bardzo zdenerwowana, bo zareagował gorzej, niż to sobie wyobrażałam. Widziałam, jak przez jego twarz przepływały różne emocje – złość wymieszana ze zdziwieniem, gdy wspomniałam o tym, jak zamiast uciekać, chciałam pomóc Sam, zmieszanie, gdy usłyszał o Bradzie i jego zachowaniu w stosunku do mnie, a na koniec ulgę.
          – Bolą mnie tylko plecy i mam tę okropną szramę. Poza tym wszystko dobrze.
 Czemu nie zadzwoniłaś, nic nie powiedziałaś?!  Michael wydał mi się oburzony. Pewnie zareagowałabym tak samo na jego miejscu, ale i tak nie tego w tym momencie oczekiwałam. Przecież widział, że nic takiego mi się nie stało, więc po co dalej się unosił?
 Nie chciałam, żebyś zareagował tak jak teraz – oznajmiłam szorstko. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że nie powinnam była być dla niego chłodna, dodałam ciszej:  Przestraszyłabym cię, bałbyś się o mnie. Gdybym ci o tym powiedziała, przyjechałbyś, mimo że się źle czułeś. Znam cię.
Michael otworzył usta, żeby coś odpowiedzieć, ale pokręciłam głową.
 Przepraszam, że ci nie powiedziałam.  Wbiłam wzrok w swoje palce u rąk, gdy po chwili zobaczyłam, jak zbliżają się do nich inne: większe, mocniejsze. Michael chwycił mnie za dłoń i uniósł moją głowę tak, żeby nasze spojrzenia się spotkały.
 Najważniejsze, że nic poważniejszego ci się nie stało. Cholera, Tess, nie pakuj się więcej w takie tarapaty, dobrze?
Pokiwałam głową i przytuliłam się do jego torsu. Chłopak objął mnie ramieniem, uważając, by nie dotknąć pleców. Pierwszy raz od wczorajszego wieczoru poczułam spokój. Najpierw Brad i ta dziewczyna, później dużo alkoholu, napaść i stres przed powrotem do domu, żeby ojciec nic nie zauważył, a także obawa reakcji Michaela... Tego było za dużo. Ale teraz, w objęciach czarnowłosego, w końcu odnalazł mnie spokój.
– Żałuję, że cię tam wczoraj nie było – wyznałam cicho. – Pewnie bawiłabym się dużo lepiej.
– Pewnie nie byłabyś też teraz obolała – dodał.
– Zapomnijmy o tym – odparłam, bo wiedziałam, że czasu nie dało się cofnąć. Michael pocałował mnie w czoło, a za oknem zaczął padać pierwszy od kilku tygodni deszcz.


***

Kiedy wstałam następnego poranka, za oknem było szaro i smutno. Często mój nastrój zależał od pogody, a może raczej współgrał z nią. Nie zapowiadał się dobry dzień. Westchnęłam, wlokąc się do łazienki, by odbyć poranną toaletkę. Przy najdrobniejszym ruchu moje plecy przeszywał dziwny ból, ale nie był on tak dokuczliwy jak wczorajszego dnia. Praktycznie nie mogłam się ruszać, bo kłucie w kręgosłupie od razu mnie paraliżowało.
         Może jeszcze dzisiaj obrzęk zejdzie, kto wie.
        Kiedy przejrzałam się w lustrze po kilkunastominutowym zabiegu tuszowania efektów sobotniej nocy, stwierdziłam, że wyglądałam paskudnie. Mimo że zrobiłam sobie dobry makijaż, który pokrywał wszystkie niedoskonałości, szramy na policzku niczym nie dało się przykryć, jedynie przybrała lżejszy odcień. Wątpiłam, że tata tego nie zauważy. Musiałby być naprawdę ślepy.
        Ubrałam się w jeansy i szary sweter, a włosy rozpuściłam, żeby opadające na twarz brązowe kosmyki zakryły choć trochę szramę.
 Dzień dobry. – Gdy zeszłam na dół na śniadanie, tata popijał już czarną kawę, przeglądając przy tym gazetę. Uniósł głowę na moment, odparł coś cicho i powrócił do czytania.
        Tata nie musiał być ślepy, żeby nie zauważyć blizny – wystarczyło, że kompletnie się mną nie interesował. Wyciągnęłam z szuflady nóż i zaczęłam smarować chleb, kiedy Pablo niespodziewanie się odezwał.
– Czemu wczoraj nie zeszłaś do nas ani na chwilę?
         – Siedziałam z Michaelem, a wieczorem się uczyłam – wydukałam, kładąc na chleb plasterek szynki. Może niekoniecznie powiedziałam mu prawdę, bo wieczorem oglądałam film i zajadałam się płatkami, ale przecież co miałam mu wyznać? Że napadnięto mnie i mojego wroga na imprezie, przez co trochę oberwałam i nie chciałam się nikomu z rodziny pokazywać na oczy?
– Rozmawialiśmy o szczegółach ślubu – podjął tato, nijak nie odpowiadając na moje wyjaśnienie. – Chcemy to zrobić szybko.
– Czyli kiedy dokładniej?  spytałam zaciekawiona, wyjmując z lodówki sok pomarańczowy. Prawie rozlałam napój, gdy usłyszałam odpowiedź ojca.
 Sierpień lub wrzesień. Ale bardziej pasuje nam sierpień, aczkolwiek nie wiadomo jak to wszystko się potoczy. Najpierw musimy znaleźć jakąś salę. Megan uparła się na wesele, chociaż ja bym wolał kameralnie, w domu, ale co mi tam.
Słuchałam go oniemiała, a gdy skończył, wydukałam tylko:
          – Tak szybko?
 Mówiłem. – Pablo nie zwrócił uwagi na mój zaskoczony ton albo po prostu stwierdził, że to nic takiego, dlatego kontynuował dalej. – Planujemy powoli rozsyłać zaproszenia, pomożesz je nam wybrać dzisiaj w sklepie?
 Jeżeli będę miała czas  odpowiedziałam prędko.
 Co ci się stało w twarz? – Ojciec zadał to nieszczęsne pytanie, gdy tylko usiadłam przy stole. Akurat musiał podnieść głowę i dostrzec kawałek szramy. Włosy nie zawsze wszystko zasłonią. Nie myślałam nad tym, co powiedziałabym komuś, jeżeli by o to spytał. A więc teraz musiałam improwizować, w czym nie byłam dobra.
 Nieważne, to nic takiego – odparłam wymijająco, biorąc do ust kęs kanapki. Wiedziałam, że taka odpowiedź go nie zadowoli, ale potrzebowałam więcej czasu na zastanowienie się nad jakimś sensownym, a przy tym wiarygodnym wytłumaczeniem.
 Opowiadaj. – Tata odłożył na stolik gazetę, co oznaczało, że nie ma zamiaru odpuścić.
Może niekoniecznie zawsze wszystkim się z nim dzieliłam, bo to mama była tym rodzicem, z którym wolałabym dyskutować na różne trapiące mnie tematy albo o zdarzeniach, które mnie ucieszyły, a po jej śmierci tak już zostało. Ale nigdy go nie okłamywałam. A teraz? Nie powiedziałam mu o zdarzeniach, które miały miejsce w tamtą feralną sobotę, kiedy to byliśmy na koncercie i nieszczęsnej karuzeli. Nie wspomniałam słowem o tym, że spałam wtedy u Michaela, a nie u Grace. Nie opowiedziałam mu, że byłam w tamtej restauracji, że wszystkie wspomnienia wróciły… Tylko pozwoliłam Michaelowi okłamać go, że tam, gdzie chciał mnie wziąć na naszą pierwszą randkę, było akurat zamknięte. A teraz to: cała impreza u Brada, noc u niego oraz atak przez nieznajomych facetów. Było mi z tym źle, ale co mogłam na to poradzić?
Westchnęłam i przybrałam minę, która świadczyła o tym, że się lekko zawstydziłam. Kącik ust uniósł mi się do góry, by tata nie pomyślał, że zrobiłam coś naprawdę głupiego, czego mogłabym żałować. Dziwne, że w ciągu dwóch minut potrafiłam tak świetnie przyjąć szybko nakreśloną w głowie rolę.
– Wywróciłam się. Wiesz, jaką jestem niezdarą. Kiedy szłyśmy z Grace do auta Deana potknęłam się. Na chodniku były nierówności, a do tego byłam w szpilkach, rozumiesz... –Wzięłam łyk orzeźwiającego pomarańczowego napoju.  Spadłam na twarz i stąd ta szrama. Mówiłam, że to nic takiego – dokończyłam swoje wytłumaczenie, nie spuszczając wzroku z ojca.
 Rozumiem. – Pablo pokręcił głową, patrząc na mnie rzadko spotykanym u niego wzrokiem. Przejawiało się w nim przejęcie i obawa.  Trzeba było powiedzieć, co będzie, jak wda się zakażenie? – Niezauważalnie odetchnęłam z ulgą, że przyjął moje łgania z taką ufnością.
– Obmyłam wodą utlenioną u Grace, kiedy wróciłyśmy. – Kolejne kłamstwo. Przełknęłam gulę rosnącą w moim gardle z poczucia winy, zanim kontynuowałam. – Naprawdę, nie martw się. Muszę już lecieć, Grace zaraz będzie. – Wstałam, biorąc puste naczynia do rąk i ucałowałam go w policzek.
 Do zobaczenia, uważaj na siebie  pożegnał mnie ojciec. 
 Nie zapomnij o Maddie – przypomniałam mu, kiedy odłożyłam naczynia do zlewu.
         Tata jeszcze nie zdążył zamówić nowej zmywarki, więc wciąż trzeba było wszystko myć ręcznie. Nie chciałam jednak przedłużać tej rozmowy, która w efekcie mogłaby się skończyć moim nawróceniem i wyjawieniem prawdy, więc szybko opuściłam kuchnię. 
        Z ulgą ubrałam buty i zarzucając torbę na ramię, wyszłam na pole. Przywitał mnie zimny powiew wiatru. Skrzywiłam się, bo plecy przeszył mi nagły ból. 
         To nie będzie dobry dzień.



***


– Hej, jak się czujesz? – Usłyszałam od Grace zaraz po zajęciu miejsca pasażera w jej samochodzie. Zauważyłam, że przednia szyba jest porządnie wypolerowana, a w całym wnętrzu rozchodzi się słodki zapach wanilii. Nie wiem, dlaczego przykuło to moją uwagę, może dlatego, że nie chciałam z nikim rozmawiać o moim samopoczuciu ani stanie fizycznym.
 Jest dobrze. – Uśmiechnęłam się do niej, patrząc w boczne lusterko.
– Nie wykręcaj się tak, mam w torebce kosmetyczkę i małe lustereczko – oznajmiła, zauważając moje zainteresowanie swoim wyglądem. Ponownie obdarzyłam ją ciepłym uśmiechem. Grace nie musiała pytać, po co było mi ono potrzebne. Chciałam przyjrzeć się paskudnej szramie na policzku, a ona nie zadawała pytań, za co jej w duchu dziękowałam.
        – Wpadliśmy na świetny pomysł z Deanem! – Usłyszałam w jej głosie pełną ekstazę, więc na chwilę oderwałam wzrok od blizny. Zastanawiałam się właśnie, jak przeżyć W-F bez związywania włosów, tak by skaleczenie nie rzucało się od razu w oczy. – Musimy to obgadać na stołówce na przerwie na lunch. – Policzki się jej zaróżowiły, a w oczach ujrzałam błysk, gdy spoglądnęła na mnie.
 Okej, okej, ale teraz lepiej patrz na drogę – upomniałam ją, na co Grace odwróciła głowę i wbiła wzrok w jezdnie, jednak uśmiech nie zszedł jej z twarzy.
Na lekcji chemii pan Rowe oddał nam zaległe sprawdziany, które pisaliśmy jakoś miesiąc temu. Dzisiejszego dnia okazało się, że miał je cały czas sprawdzone i ocenione w szafce w pokoju nauczycielskim pod książką, którą dostał od żony. Była na temat historii, dlatego nikt nie zdziwił się, dlaczego nasz nauczyciel nie ruszył jej z tamtego miejsca; nie był bowiem wielkim fanatykiem dawnych czasów. Ostatnio robił tam porządki, tylko dlatego nasze sprawdziany się odnalazły. Dostałam B+ i byłam z siebie bardzo zadowolona, jednak Grace napisała ledwo na D. Po lekcji poszła do pana Anthony'ego, by umówić się z nim na poprawę. Ja natomiast kierowałam się pod salę języka angielskiego, gdy usłyszałam zza siebie znajomy, niski głos.
 Cześć, jak się masz?  Brad miał zmierzwione włosy, jakby rano ledwo zdążył je wysuszyć po prysznicu i ich nijak nie ułożył, a jego koszulka była niewyprasowana. Poza tym wyglądał całkiem nieźle. W każdym razie znacznie lepiej ode mnie.
 Nie najgorzej – zaczęłam, ale akurat po plecach przeszło mnie elektryzujące kłucie. Syknęłam cicho, a Brad uniósł podejrzliwie brew, jakby już wiedział, że skłamałam. – Okej, plecy cholernie mnie bolą, a twarz szpeci obrzydliwa szrama, po której prawdopodobnie zostanie brzydka blizna. Poza tym naprawdę dobrze.
– Powinnaś mieć zakaz wychodzenia z domu – stwierdził, a wyraz jego twarzy był poważny. Wiedziałam jednak, że żartuje.
 A ty zakaz urządzania imprez  odparowałam z półuśmiechem.
– Może ty po prostu nie powinnaś na takowe chodzić. – Brad nie chciał odpuścić i pewnie dalej byśmy się przekomarzali, gdyby nie rozstrojenie mojego przyjaciela.
        Za oknem padał deszcz, byłam obolała i marudna, ale to nie zmieniało faktu, że dostrzegałam niektóre rzeczy bardzo wyraziście. Rudowłosa Kim minęła nas, uważnie przeglądając jakiś podręcznik. Miała skupioną minę, a na oczach okulary, których nigdy u niej nie widziałam.
 Mam z nią lekcję po angielskim, gdybyś chciał wiedzieć – powiedziałam, jakby od niechcenia, ale to wystarczyło, żeby chłopak z powrotem zwrócił na mnie uwagę.
 Hę? Mówiłaś coś?
         – Znam ją  oznajmiłam, rozbawiona jego rozkojarzeniem. – Zawsze mogę z nią porozmawiać...
 Mówisz tak, jakbym sam nie umiał do niej zagadać  oburzył się. Na jego policzki wstąpił delikatny rumieniec, a włosy przeczesał szybkim ruchem ręki. Pomyślałam, że ma podobny odruch do mnie, ale w innej sytuacji. Jeszcze bardziej mnie to rozbawiło, ale postarałam się zachować powagę.
 No dobrze, przepraszam. Kiedy się z nią umówisz?
 No ja... Nie wiem  wymamrotał, znowu przejeżdżając energicznie dłonią po blond kosmykach.
 Pogadam z nią. – Zaśmiałam się. Brad już chciał mi coś odpowiedzieć, ale zamknął buzię na widok osoby za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam idącego w naszym kierunku Michaela. Miał na sobie zielony t-shirt i ciemne jeansy, a z włosów skapywały mu strużki wody, co świadczyło o tym, że musiał dopiero co przyjechać.
        – Cześć, piękna – przywitał się ze mną, delikatnie mnie obejmując. Chyba musiał pamiętać o tym, że miałam potłuczone plecy. Spojrzałam na niego pytająco, a on wywrócił oczami.  Nic nie mów, zapomniałem parasola, a do tego samochód mi nawalił w połowie drogi.
       Widać szary poniedziałek nie sprzyjał nikomu. Cóż za piękny początek tygodnia. Michael przetarł włosy i dopiero wtedy zwrócił uwagę na mojego towarzysza.
 Zgaduję, że ty musisz być Brad.
 A ty pewnie Michael  odparł blondyn, wyciągając do chłopaka rękę. Uścisnęli sobie dłonie, po czym znowu zrobił się pomiędzy nimi dystans. Przyjrzałam się obojgu, nie rozumiejąc ich zachowania. Donośny dźwięk dzwonka przerwał dziwną chwilę przepełnioną ciszą pomiędzy naszą trójką.
– Idę na angielski  oznajmiłam i uśmiechnęłam się do obojga, zostawiając ich w tyle. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że Brad udał się w stronę schodów, a Michael zawrócił. Pokręciłam głową. 
        To zdecydowanie nie był dobry dzień.
W klasie Grace oznajmiła mi, że swoją marną ocenę z chemii poprawia w czwartek po lekcjach, więc nie będę musiała na nią czekać godzinę ani wracać na nogach, szczególnie, że pogoda była niepewna. Ustaliłyśmy jeszcze, że w piątek wieczorem wybierzemy się na koncert Michaela, który odbywa się w "The Blue Tiger", jedynym klubie w miasteczku. Był jeszcze jeden, ale bardziej obskurny i przeznaczony raczej dla starszych facetów, którzy wieczorami lubią sobie strzelić partyjkę bilarda czy pokera i napić się piwa z kolegami.



***


 Cześć, Kim  przywitałam rudowłosą, która wiązała sobie właśnie tenisówkę.
        Siedziałyśmy w niemal pustej szatni, a Grace poszła sobie zrobić kucyka do łazienki, bo tam znajdowało się najbliższe lustro. Stwierdziłam, że to dobry moment, by zagadać koleżankę.
 O, hej.  Uśmiechnęła się płomiennie, a w jej lewym policzku zamajaczył dołek. Miała chochlikowatą twarz, co dodawało jej dziecięcego uroku. Nie dziwiłam się, że spodobała się Bradowi.
 Słuchaj, czy...
        Nie bardzo wiedziałam, jak zacząć. Wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, jak rozegram tę rozmowę, bo wydawało mi się to oczywiste, ale gdy nadszedł jej czas, cała ta pewność wyparowała. W końcu jak miałam powiedzieć dziewczynie, którą znam tylko z wf'u, że spodobała się mojemu przyjacielowi? Mogłaby to uznać za podstęp albo głupi żart. Westchnęłam.
        – Powiem prosto z mostu. Hmm, masz kogoś? Bo znam pewnego chłopaka, któremu bardzo się podobasz  mówiąc to, uśmiechnęłam się nieśmiało. Nie chciałam, żeby źle to odebrała, ale najwidoczniej jedynie ją to zaskoczyło.
 Nie, nie mam nikogo – odpowiedziała wysokim głosem, który idealnie pasował do jej wyglądu. – Naprawdę się komuś podobam?  Z jej twarzy wyczytałam szczere zdziwienie jak i zainteresowanie. Dziwne, ja bym raczej podchodziła do czegoś takiego sceptycznie, ale to dobrze, że ona nie jest tak podejrzliwa i nieufna. Przynajmniej w tym przypadku.
 Kojarzysz Brada Reed'a? Wydaje mi się, że tak, skoro byłaś u niego na imprezie – zaczęłam zagłębiać temat. Modliłam się w duchu, żeby dziewczyna była chociaż trochę zainteresowana moim przyjacielem, bo inaczej nie byłoby za ciekawie. I dla mnie i dla niego.
 Pewnie, że tak  oznajmiła pospiesznie. Zauważyłam w Kim pewną zmianę; uciekła wzrokiem i lekko się zmieszała. Mogło to oznaczać tylko jedno, co bardzo mnie cieszyło. – Pamiętam cię. Na początku chwilę stałaś z nami w grupce, a potem zniknęłaś.
Pokiwałam głową, ciesząc się, że dziewczyna kojarzy fakty.
        – On też ci się podoba? – dopytywałam Kim, która chyba zrobiła się pewniejsza, przypominając sobie moją osobę z imprezy.
 Jest całkiem przystojny. – Rudowłosa prawie wyszeptała te słowa. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, widząc zakłopotanie na jej twarzy. Na domówce nie wydawała się tak nieśmiała, ale może teraz odnosiłam takie wrażenie, bo poruszyłam delikatny temat.
 A do tego jest przesympatyczny – skomplementowałam Brada, by dziewczyna nabrała do niego większej sympatii.  Kim, on bardzo chce się z tobą umówić, ale boi się zagadać. Czyli mogę go powoli naprowadzać, tak? Jesteś już sprawdzona, więc raczej nie zostanie odrzucony, czego się pewnie najbardziej obawiał.
– Oczywiście  ucieszyła się jeszcze bardziej. – Rozumiem, że mam nie wspominać mu przy ewentualnej rozmowie, że powiedziałaś mi o jego obawach?
        – Z ust mi to wyjęłaś dziewczyno! – Obie się zaśmiałyśmy, ale ktoś postanowił przerwać ten szczególnie wesoły moment.
– Możemy porozmawiać?  Usłyszałam za plecami, więc odwróciłam się, by przyjrzeć się danej osobie. Zdziwiłam się, widząc Sam. Wyglądała tak jak zwykle, z mocnym makijażem i opiętą bluzką, tyle tylko, że włosy miała już spięte na lekcję. Pokiwałam głową i odeszłyśmy trochę na bok.
 Jak się czujesz?  spytała, a w jej głosie wyczułam przyjazną nutę.
        Czy ja mam jakieś urojenia? Chyba musiało mi się coś pomylić...
 Nieźle. A ty?
 Jest spoko. – Pierwszy raz w życiu widziałam Sam z tak niepewną miną. Wydawało mi się, że nie wiedziała, jak dobrać poszczególne słowa. – Słuchaj, to było niemądre z twojej strony. Wtedy... na imprezie. Ale dziękuję.  Po długiej pauzie, jaką wcześniej zrobiła, te słowa wyrzuciła z siebie nadzwyczajnie szybko.
 Nie ma sprawy. – Zdobyłam się tylko na taką odpowiedź. Dziewczyna poprawiła kucyk i odeszła bez słowa.


***


Na lunchu usiadłam wraz z Michaelem, Deanem i Grace. Nie miałam szczególnej ochoty na posiłek, za to chłopaki obładowali się przeróżnym jedzeniem. Widząc ich zapełnione tace, nie mogłam powstrzymać śmiechu. Chciałam spytać, jak mieli zamiar to wszystko skonsumować na jednej, piętnastominutowej przerwie, ale Grace pierwsza zaczęła rozmowę.
 No więc za niedługo wakacje. Co planujemy?
 Od razu mówię ci Grace, że mój ojciec ma na głowie ślub, wesele i miesiąc miodowy. Nie mają chyba za bardzo czasu i pieniędzy na wakacje – wyznałam, markotniejąc. Nie spodziewałam się, że wakacje w tym roku będą wyglądały jak poprzednie, ale odpowiedź przyjaciółki mnie zaskoczyła.
 Spokojnie. Uprzedziłam mamę, więc ta wybiera się z chłopcami i tatą gdzieś dalej, a mnie pozwoliła samej decydować o swoich wakacjach.  W głosie blondynki dało się słyszeć podniecenie, a w brązowych oczach widziałam co chwilę dziwny błysk.  Myślałam, że wybierzemy się gdzieś razem. Macie jakieś pomysły? Gdzie jechać?
 Zacznijmy od tego, w jakim gronie? I czy wszyscy mogą?  odezwał się Dean. Spojrzałam na niego, ale miał typową dla siebie, wesołą minę. Zabrał się właśnie za odpakowywanie kanapki, która już na pierwszy rzut oka nie wydawała się smaczna. Dziwiłam się jego bezproblemowemu podejściu do tematu wyjazdu, bo trochę poznałam jego sytuację w domu, ale nie chciałam o nic pytać. Widocznie jakoś to sobie poukłada albo już to zrobił.
– Może Brad się z nami zabierze? – zaproponowałam, rozglądając się po stołówce.
        Wyłapałam blond czuprynę po kilku sekundach, a przyjaciele powiedli za moim wzrokiem. Chłopak siedział przy stoliku sąsiadującym z dużym oknem wychodzącym na północ i plakatem szkolnej drużyny koszykarskiej. Był pogrążony w rozmowie z rudowłosą Kim. Po wf'ie, na którym ciężko mi było wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia przez obolałe plecy, zagadnęłam przyjaciela, by opowiedzieć mu o rozmowie z Kim. Widać nie próżnował.
        Michael, który do tej pory nic się nie odezwał na temat wyjazdu i jedynie trzymał mnie za rękę, lekko zesztywniał.
        – Spiknął się z tą Kim, co? – zauważył Dean. – Ona też może jechać, to spoko dziewczyna.
– Mogę z nimi potem porozmawiać, jeżeli każdy się stąd zgadza – powiedziałam, po czym podążyłam wzrokiem po całej trójce, zatrzymując się na dłużej na moim chłopaku. Michael patrzył na mnie cały czas, a ja nie mogłam odgadnąć z jego miny, co miał oznaczać ten wzrok. Po chwili wzruszył ramionami i pocałował mnie we włosy. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Grace.
 Czyli zakładając, że Kim i Brad się zgodzą, jedziemy w szóstkę, tak?  Grace podsumowała, bo nikt długo nie przerywał ciszy, która zapadła.
– Tak.  Po raz pierwszy w tej dyskusji odezwał się Michael. Gdy przyjrzałam się jego twarzy, dalej nic się w niej nie zmieniło. Ta sama neutralność, co poprzednio.
– No to trzeba się teraz zastanawiać nad miejscem – oznajmił Dean, klaskając w ręce.
 Ale przecież trzeba dogadać się również z nimi!  zaprotestowała szybko Grace, unosząc ręce w geście sprzeciwu. Jej chłopak zaoferował, że po nich pójdzie i już go nie było. Potem przez moment obserwowaliśmy w trójkę, jak chłopak siada koło Brada i Kim i rzetelnie im coś tłumaczy, uśmiechając się przy tym zawadiacko. Kim spojrzała na Brada, a on na nią i wzruszyła ramionami. Z tej odległości mogłam dostrzec, że się uśmiechała, co świadczyło o tym, że propozycja prawdopodobnie się jej spodobała.
 Cześć  rzuciła Kim, kiedy po chwili w trójkę podeszli do naszego stolika. Dean zajął swoje poprzednie miejsce obok Grace.
 Hej, Kim  odpowiedziałam z uśmiechem.  Brad  dodałam, kiedy chłopak wciąż stał sztywno i spojrzałam na niego znacząco. Od razu zauważył moje spojrzenie i jego ramiona lekko opadły, a twarz przybrała pogodny wyraz.
 Siema – przywitał się z resztą. – Dean wspominał coś o jakimś wypadzie w wakacje. Wchodzę w to.
 Myślę, że będzie fajnie  dodała z uśmiechem Kim, jednak po chwili na twarz wkradło jej się lekkie zakłopotanie.  Ale gdzie mamy zamiar się wybrać? Mój budżet na te wakacje nie jest zbyt obszerny. Przepraszam, oczywiście, jeżeli popsuje to wam jakieś plany. Jak planowaliście coś takiego, to nic się nie stanie, mogę nie jechać.
 Nie ma sprawy, Kim – uspokoiłam rudą  mój tato ma wesele. Czuję, że mój budżet będzie bardzo zbliżony do twojego.  Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
Nagle wstał Michael, a jego dłoń wyślizgnęła się niespodziewanie z mojej przez to, że byłam skupiona na Kimberly. Nie wiedziałam, dlaczego się zerwał, bo z jego twarzy nic nie mogłam wywnioskować, a jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, co powiedział.
 Grace  zaczął  rozmowa w cztery oczy?
 Pewnie.  Przyjaciółka wstała i odeszli razem na bezpieczną odległość. Widać było, że nie miała pojęcia, o co może chodzić ciemnowłosemu. Wydawało mi się, że Michael po prostu nie chciał, żebym coś usłyszała. Mimo wszystko potrafiłam wyczytać emocje z twarzy przyjaciółki, bo Michael był do mnie odwrócony tyłem. 
Najpierw zdziwienie, które ustąpiło miejsca podejrzliwości i ciekawości (dziewczyna zmrużyła oczy i lekko przekręciła głowę na bok), a na koniec szeroko się uśmiechnęła i odpowiedziała coś Michaelowi. Widać było po niej, że to, co oznajmił mój chłopak, bardzo ją ucieszyło i wcale się z tym nie ukrywała. Zżerała mnie ciekawość, ale starałam się tego nie ukazywać. Zaczęłam bawić się kartonikiem z sokiem pomarańczowym w środku, gdy poczułam dłoń Michaela na mojej talii. Nie spojrzałam jednak na niego, by nie wyczytał z mojej twarzy, jak bardzo byłam ciekawa, o czym minutę wcześniej rozmawiał z Grace.
        Blondynka zaczęła snuć różne pomysły dotyczące miejsca wyjazdu i wkrótce potem zawtórowała jej Kim. Brad i Dean słuchali ich uważnie, ale nie byli aż tak przejęci jak one dwie, czasami tylko coś dopowiadali lub kiwali głowami. Nie skupiłam się jednak na słowach, które cała czwórka wymieniała pomiędzy sobą, bo całą uwagę poświęciłam Michaelowi. Nie mogłam już dłużej wytrzymać, tak mnie korciło, żeby zapytać go o tę rozmowę z Grace. 
 O co chodziło?
 Nic, nieważne  odpowiedział z obojętnością. Już otworzyłam usta, by spróbować to z niego wyciągnąć, ale Grace pozbawiła mnie tej okazji, głośno odchrząkając i wszyscy zwrócili na nią uwagę.
 No więc tak  zaczęła podekscytowana. Kątem oka zauważyłam, że Michael bardzo uważnie przygląda się przyjaciółce.  Kim zaproponowała morze, a ja podzielam jej zdanie. Brad również nie ma nic przeciwko, tylko oczywiście Deanowi coś nie pasuje.
 Wolałbym klimaty gór  usprawiedliwił się z grymasem.
 Mówiłam ci, że w góry to sobie jedź sam, chyba że namówisz Michaela. To wakacje, trzeba się zrelaksować i wybawić! – oburzyła się Grace, na co chłopak wywrócił oczami i zatkał sobie uszy. Prawie leżał na stoliku.
        – Już to słyszałem. Cicho.
       Teraz to dziewczyna zrobiła sceptyczną minę, ale zaraz wróciło jej pierwotne podekscytowanie.
        – Znam parę fajnych miejsc, gdzie są domki letniskowe zaraz na plaży, całkiem niedrogo. Więc?
 Może być fajnie  zgodził się Michael.
Byłam załamana. Mogłam się tego spodziewać. Przecież wyjazdy nad morze to jedne z najpopularniejszych form spędzania czasu w wakacje. Ale przecież przyjaciółka dobrze wiedziała, że w takich kwestiach podzielałam gust Deana. Morze mnie najzwyczajniej nie kręciło. Jednak widząc, jaka była zgodność w całej paczce, po co miałam ich zawodzić tym, że mi takie rozwiązanie nie pasuje?
 Spoko  wydukałam, sztucznie się uśmiechając. Michael pocałował mnie w policzek, a Grace rozpromieniła się jeszcze bardziej.
W tym momencie zabrzmiał dzwonek.


***


Następnego dnia na lunchu w szkole omawiali wyjazd, ale ja nie miałam ochoty się w to zagłębiać, dlatego poinformowałam paczkę, że pójdę pouczyć się pod klasę. Kim z Grace bardzo do siebie zbliżyło to planowanie wakacji, a i chłopcy lepiej się poznali i kontakty wszystkich wyglądały bardzo poprawnie.
        W późniejszych dniach dużo się uczyłam, bo do ostatecznego wystawiania stopni pozostały dwa tygodnie, więc musiałam się brać za przedmioty, z których oceny mi się wahały. Pewnego wieczoru, siedząc nad hiszpańskim, zdałam sobie sprawę, że Brad, Michael, Dean, Kim, a nawet Sam wychodzą i kończą szkołę, kiedy to ja z Grace będziemy musiały tkwić w niej jeszcze rok. Przez te przemyślenia nie miałam za dobrego humoru, bo wiedziałam, że Michael wyjedzie do college'u, ale nie chciałam jeszcze o tym z nim rozmawiać. 
W pierwszą miesięcznice moją i Michaela, która odbyła się następnego dnia po jego rewelacyjnym koncercie w "The Blue Tiger", tylko we dwoje udaliśmy się do parku na piknik i przeleżeliśmy na kocu prawie całą noc, gdy nagle zaczęło padać. Prędko zaczęliśmy zbierać wszystkie rzeczy do samochodu. Przez to sprzątanie byłam cała mokra, ale Michael miał w aucie bluzę, więc mi ją oddał. Z włosów kapały mi strużki wody, a gdy tylko wsiedliśmy do auta i automatycznie zapaliło się małe światełko rozjaśniające mrok, chłopak zaczął się głośno śmiać. Naburmuszyłam się teatralnie jak małe dziecko, ponieważ zobaczyłam w lusterku, że cały tusz mi się rozmazał. Po chwili się opanował i założył mi kaptur na głowę, który był tak wielki, że zmieściłyby się w nim głowy dwóch osób, po czym rozczochrał mi włosy jeszcze bardziej, niż były wcześniej. Myślałam, że go zaraz uduszę, ale nagle jego dłoń zjechała z kaptura na policzek, a następnie pod prawe oko. Otarł mi ślad tuszu jednym krótkim gestem i powtórzył ruch pod drugim okiem. 
         – Jesteś piękna – powiedział, unosząc kącik ust do góry. Tego wieczoru usłyszałam, że mnie kochał, chyba ze sto razy, a jednak dalej mi się to nie znudziło i wątpiłam, że kiedykolwiek tak się stanie.
Rok szkolny kończył się dwudziestego drugiego czerwca. Wyjazd zaplanowali na dwudziestego siódmego, bo dopiero wtedy ponoć mogli nam udostępnić domek. Tyle wiedziałam na temat naszych wakacji, bo nie interesowałam się niczym więcej, ze względu na miejsce pobytu. Nie chciałam być wybredna, ale gdy słyszałam, jak rozprawiali o piasku, który zapewne będzie parzyć w stopy po pierwszym kontakcie i o cudownej wodzie, która w rzeczywistości w morzu jest lodowata i pełna glonów, nie wyjawiałam takiego entuzjazmu jak Grace czy Kim. A że nie chciałam kogokolwiek urazić, trzymałam się na uboczu.
        Ojcu nie spodobał się termin, bo bardzo chciał, żebym swoje osiemnaste urodziny spędziła w domu, ale mógł się spodziewać, że nie pójdzie po jego myśli.
W dniu zakończenia roku szkolnego była równie piękna pogoda, co dziewiętnastego czerwca, gdy odbył się bal końcowy. Obie z Grace otrzymałyśmy naprawdę niezłe świadectwa, ale reszta paczki znacznie odstawała. Jedynie Brad miał średnią niewiele niższą od nas dwóch.
         On jak i Kim, Michael i Dean skończyli szkołę. Naprawdę. Nie wyobrażałam sobie, co będzie po wakacjach. Nie chciałam myśleć o tym, że we wrześniu nie spotkam na korytarzu roześmianego Deana, że na wf'ie nie będę się z nikim kłócić, bo Sam zniknie, a szczególnie nie wiedziałam, jak to będzie bez porannego buziaka przed klasą, obejmowania w talii z zaskoczenia i tych zielonych, przenikliwych oczu mojego Michaela.



***


        Nadszedł dwudziesty siódmy czerwca.



***



Czeeść, wybaczcie, że tak długo mnie nie było. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu to rozumiecie, bo są wakacje i mimo wszystko ciężko znaleźć czas na pisanie, szczególnie na wyjazdach. Wiem też, że pozostało mi jeszcze kilka waszych blogów do nadrobienia, ale większość mam już za sobą, więc na pewno się z resztą szybko odrobię. :) Co myślicie o rozdziale? Wiem, że jest obszerny. Nie wiedziałam, jak go skrócić, żeby nie wywalać istotnych rzeczy, co i tak zrobiłam z tymi mniej ważnymi. Obiecuję, że następny będzie krótszy, ale za to ciekawszy! Od teraz zacznie się dziać, w końcu nasza paczka ma wakacje, prawda? :D

P.S. Rozważałam jeszcze zmianę aktora, którego twarzy użyczyłam Michaelowi. Kojarzycie tego pana po prawo? 
http://3.bp.blogspot.com/-9kv9m_U_Obg/VM3-dk3cNEI/AAAAAAAAA6E/v6LY5MCVMMA/s1600/P1010377.JPG
Jest to jednak jedynie polski model czy ktoś taki, który widnieje na okładkach tej serii w wydaniu polskim i nie mogę znaleźć żadnych jego danych i zdjęć, a poza tym szablon jest już zrobiony z Dean'em, dlatego chyba odstąpię od tego pomysłu. Chociaż okładkowy Carter z serii "Wybrani" idealnie mi pasuje na Michaela, jeżeli chodzi o wygląd *.* Co o tym myślicie?

21 komentarzy:

  1. Rozdział mi się podobał ;) wiesz było by super jakbyś zmieniła zdjęcie Michaela na Cartera :* ( widzę że też jesteś fanką Nocnej Szkoły) czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i jestem bardzo ciekawa co Michael mówił do Grace :D pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocna Szkoła jest mistrzowska, właśnie kończę ostatni ton. :) Chyba jednak zostanę przy starym wizerunku bohatera, ale ta myśl na pewno mi nie ucieknie z głowy! :)
      Dziękuję za komentarz i cieszę się, że rozdział Ci się podobał :* Już niedługo dowiesz się, o czym rozmawiał Michael z Grace :)

      Pozdrawiam i dziękuję serdecznie!

      Usuń
  2. Jaa. Wkręciłam się. Czy tylko mi się zdaję, czy z Bradem i Michealem będą kłopoty? I o co chodziło z tym, że Micheal chciał w cztery oczy porozmawiać z Grace... Mam dwie opcje.
    1. Michael ma jakąś niespodzianke dla Tess.
    2. Powiedział jej coś i Bradzie.. Ale wtedy nie zgadza mi się zbytnio reakcja Grace..
    No nie wiem. Mam nadzieję, że się dowiem czegoś więcej w przyszły rozdziale. Wybacz, że tak krótko, ale piszę na telefonie i mnie właśnie szlag trafia! Dobra to ja uciekam. Do następnego i duuużo weny kochaniutka :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedział jej coś o Bradzie *

      Usuń
    2. Cieszę się, że się wkręciłaś! :D
      Zobaczysz, czy to któraś z tych opcji, a może całkiem co innego, już niedługo, naprawdę :*
      Nie ma sprawy, rozumiem, jak to jest chcieć napisać porządny komentarz na telefonie.

      Pozdrawiam i dziękuję kochana! <3

      Usuń
  3. Nie, nie, nie, proszę nie zmieniaj go! Proszę, proszę, proszę! Jest idealny i genialny w tym opowiadaniu i proszę, nie zmieniaj! *Wzdycha* To teraz skomentuję rozdział.
    Zacznę od tego, że wcale się nie dziwię, że Michael zareagował tak, a nie inaczej, ja pewnie byłabym gorsza. Jestem za to zaskoczona reakcją Tess, jej chłodnymi słowami. Chłopak się martwi, a ona co?!
    Eh, deszcz to jednak potrafi spierdzielić humor i plany, naprawdę. Rozumiem, że ziemia i rośliny itd., ale jednak, mógłby padać rzadko i w małych ilościach :D Brad i Kim? Wow, szybko im poszło! Ale to dobrze, przynajmniej na pewno nie będzie się dostawiał do Tess. Chociaż... Michael chyba jest o niego trochę zazdrosny. Zachowuję się, jakby zaznaczał teren. Sama nie wiem, czy mi się to podoba, ale to z pewnością męska rzecz. Podoba mi się pomysł wyjazdu, przeczuwam na nim magiczne rzeczy! Ale co knuje Michael i Grace ?! Oj, jestem ciekawa, ciekawa, ciekawa! :D
    No dobra, to na tyle, chyba, że coś mi się przypomni...
    A i mówiłam? Nie zmieniaj bohatera <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobrze, skoro tak nalegasz, pozostanę przy Deanie. :D Ale to nie zmienia faktu, że myśl o okładkowym Carterze mnie nie opuści!
      W pierwotnej wersji zareagował gorzej, a to ona była cichą myszką. Coś tu chciałam pozmieniać, żeby nie zrobić z niej jakiejś... nie wiem, jak to poprawnie nazwać, ale rozumiesz, o co mi chodzi xd
      Dokładnie, mam to samo zdanie! Albo niech już pada, jak się nie ma ochoty nigdzie wychodzić i nie ma się żadnych planów i w ogóle...
      U mnie w opowiadaniu chyba na początku wszystko leci szybko, a dopiero później sprawy zaczynają się komplikować. Zwykle bardzo lubię grę wstępną, że tak to nazwę, ale nie tym razem. :D
      Co do całej tej sytuacji pomiędzy Bradem, Michaelem i Tess, dowiesz się między innymi na wyjeździe wielu nowych rzeczy :D A ile się wydarzy! (Ach, ta przewaga nad czytelnikiem, haha, jestem okropna :/)
      Co knuje tamta dwójka niedługo się wyjaśni!

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło! <3

      Usuń
    2. Nienawidzę cię tak bardzo, że zaraz przekuję to w nowy rozdział u siebie xD Masz szczęście, że nie zmieniasz bohatera! Udusiłabym cię! </3 Serio. Kocham go. Nadal uważam, że mógł zareagować gorzej, a nie być taki potulny, ale cóż... Fanka Dramatów No.1! Ahh, już się nie mogę doczekać tych newsów na wyjeździe....

      Usuń
  4. Rozdział bardzo mi się podobał, chociaż to jeden z tych spokojnych. Szczerze Carter bardzo pasowałby mi na Michaela, ale niestety wątpię, żebyś czegoś się dowiedziała o modelu z okładki, ponieważ przeczytałam w necie, że chronią ich dane osobowe i nie mogą ich nigdzie ujawnić :/
    Czekam na relacje z wakacji całej szóstki (znaczy na następny rozdział oczywiście :d) :*

    little-charlottes-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po poprzednim rozdziale pełnym akcji, teraz nadszedł czas na ten spokojniejszy. Ale z czasem znowu zrobi się ciekawie ;)
      Właśnie też trochę grzebałam w necie na temat tych osób z okładek i dowiedziałam się podobnie jak ty, czyli niewiele. Myślałam, że może ktoś inny, kto się tą sagą interesuje, ma lepsze info. :c Szkoda, ogromna. :c
      Cieszę się, że rozdział Ci się podobał! :* Następny pojawi się pewnie za tydzień, o ile nie przyjdzie mi kaprys i nie wrzucę go wcześniej. :D

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Cześć. :) Z tej strony ThingsInsideOfMe, z pewnych względów zmieniłam swoją nazwę użytkownika i zdjęcie, co nie zmienia tego, że dalej chcę czytać Twoje opowiadanie. :)

    Cieszę się, że mimo wszystko Tess opowiedziała Michaelowi o imprezie.
    Z jednej strony też dziwi mnie pośpiech Maggie i taty Tess co do ślubu, ale trochę rozumiem, że są ze sobą zapewne na tyle długo, że ożenek chcą mieć już za sobą. ;)
    Wytłumaczenie dla ojca chyba nie było najlepsze, ale to nawet zrozumiałe, że dziewczyna boi się powiedzieć o wszystkim.
    Podoba mi się rozmowa Brada i Tess, dobrze się dogadują.
    Rzeczywiście, to intrygujące, o czym Michael mógł rozmawiać z Grace. Ale cieszę się, ze nie jest zbyt opryskliwy wobec Brada, przynajmniej na razie.
    (Jeśli chodzi o wakacje, ja wybrałabym morze. :)).

    Ogólnie rozdział mi się bardzo podobał. Taki spokojny, ale nie nudny. :) Czekam z niecierpliwością na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oburzenie Michaela mnie nie dziwi, nikogo nie dziwi, bo każdy, albo prawie każdy zareagowałby tak samo, ale i tak każdy na miejscu Tess by innej reakcji oczekiwał. Chociaż z drugiej strony jego oburzenie świadczy o tym, że mu zależy, więc może to jest powód do radości?
    Że też nie wymyśliła dobrej wymówki wcześniej... ech, no i zauważył i trzeba improwizować. Widzę data ślubu ścięła ją z nóg. Co oni się tak spieszą? Czyżby konkubina ojca była brzemienną?
    Pablo pewnie pomyślał, że jej chłopak trzasnął... albo że się z jakąś długonogą blondi o tego chłopaka poszarpała, a co za tym idzie mogła szpilką (butem) oberwać.
    Zmywanie ręczne nie jest takie złe. Mnie też padła ostatnio zmywarka i tak zmywam. Wiele ludzi nie ma zmywarek i jakoś żyje. Więc niech już nie będą tacy na ziarnku grochu pielęgnowani ;-)
    Nie rozumiem czemu chciała tak na siłę ukrywać te szramę. Co z tego, że na WFie ją pokaże?
    Brad niechlujny, ale pewnie zdaniem dziewczyn seksowny. Imię Brad kojarzy mi się z Bart (tym od Simsonów, bo on też był taki łobuziak, jak ten twój z opowiadania).
    Wiązała tenisówkę czy sznurówkę przy tenisówce? Właściwie to uświadomiłaś mi, że powinno się pisać w liczbie pojedynczej, bo w jednym czasie da się wiązać tylko sznurówkę jednego buta, a nie sznurówki obydwóch.
    Te zabawy Tess w swatkę mi się nie podobają, drażni mnie to cholernie u niej. Takie wciskanie nosa w nie jej sprawy.
    Brad sam powinien zdobyć dziewczynę, a nie z pomocą koleżanki - niech będzie facetem, a nie wstydliwym chłopczykiem.
    Czemu ojciec nie dał jej zwolnienia z WF? Mogła poprosić.
    Ale się Grace rządzi i tylko żąda i żąda i nie ma żadnego głosowania. I nie cała paczka się zgodziła, bo Dan też był przeciwny.
    Jakoś wytrzyma bez ukochanego. Będzie mogła do niego jeździć na weekendy, czy co jakiś czas. Taka próba czasu i odległości może im tylko dobrze zrobić i pokazać czy to uczucie jest prawdziwe, czy to zwykłe gówniarskie zauroczenie.
    Twoje opowiadanie było dzisiejszego dnia dla mnie przyjemną odmianą po tym, które przeczytałem wczoraj jak i dziś nieco wcześniej. Język, styl, opisy - super, tutaj nie mam się do czego doczepić, no a zachowania bohaterów i sytuacje opisane każdy ocenia według siebie.

    Pozdrawiam:
    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam pojęcia dlaczego ale nie umiem pisać długich komentarzy, wiec skomentuje to tak: Więcej takich rozdziałów, bo je koffam XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej kochana :*
    Po części cieszę się, że Michael dowiedział się co jest powodem szramy na twarzy Tess. W związku nie powinno być tajemnic, bo to one najczęściej powodują do jego rozpadu - a w opowiadaniach to już zdecydowanie, więc bardzo dobrze, że p to nie muszę się martwić :)
    Brad, Brad, Brad... Uwielbiam tego faceta i nie mogę przestać widzieć go z Tess. Nie wiem dlaczego, zwłaszcza, że kocham ją z Michaelem, ale... Ale po prostu chce ich razem. Choćby na chwilę, ale chce. Boje się jednak, że zepsuje to wiele między nimi, a tego bym nie chciała.
    Co takiego kombinuję Michael? Dlaczego chciał rozmawiać z Grace ? Czy mam szykować chusteczki?
    Czekam na więcej ! :)
    Przy okazji, w wolnej chwili zapraszam do siebie - pojawił się już 6 rozdział :)
    Ściskam i życzę miłych wakacji ! :* :*

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu udało mi się do Ciebie dotrzeć! Przepraszam, że tak późno, ale czasu mi na wszystko brakowało...
    Rozdział mi się podobał, co z resztą nie jest nowością, ale chcę więcej Tess i Michaela razem! Więcej słodkości, lukru i wszystkiego, czego zazwyczaj w opowiadaniach jest za dużo, a u Ciebie czuję niedosyt!
    Swoją drogą, jestem ciekawa, co też on planuje z Grace :D Mam pewne przypuszczenia, ale zostawię je dla siebie i zobaczę czy są słuszne :p
    I ja zdecydowanie protestuje przeciwko związkowi Tess&Brad`a ! Nie zgadzam się (tak w razie czego mówię...) xd
    Dobra, kończę już, bo komentarzy to ja pisać nie umiem :) A co do mandatów, to możesz być spokojna, ode mnie nie dostaniesz :D

    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno coś będzie, ale mam nadzieję, że Brad nie zniszczy niczego między Tess a Michaelem. Ja za to czekam na rozwój sytuacji - Grace&Dean, wiem, że to nie o nich, ale ta para jest świetna. Liczę, że Kim będzie miała chłopaka - polubiłam ją.
    Czekam na więcej romansów. Buziaki! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Przepraszam za spam!
    http://bez-kobiety-swiat-bylby-nudny.blogspot.com/
    Chciałam zaprosić do nowo powstałego bloga. Jest to ff o Sherlocku jednak pojawi się w nim trochę miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam za spam!
    http://bez-kobiety-swiat-bylby-nudny.blogspot.com/
    Chciałam zaprosić do nowo powstałego bloga. Jest to ff o Sherlocku jednak pojawi się w nim trochę miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. http://mintoffashion.blogspot.com/ - jeżeli lubisz modę, ciekawe outfity i dbasz o siebie ( fit) to zapraszam na bloga. Mint Fashion.

    OdpowiedzUsuń

Wpadłeś/aś na bloga? Przeczytałeś/aś jakiś rozdział? Skomentuj, wyrażając przy tym opinię pozytywną lub negatywną – każda sprawia, że mobilizuję się do dalszej pracy nad opowiadaniem i moim stylem. Naprawdę cieszy świadomość, że ktoś czyta i zostawia po sobie ślad. Nie kryjcie się, to wiele dla mnie znaczy! :)

Mrs. Punk